MTB Marathon #7 Ustroń

//MTB Marathon #7 Ustroń

MTB Marathon #7 Ustroń

390

W relacji z Karpacza wspomniałem, że jadąc na wyścig, zapakowani po brzegi wyglądamy jak emigracyjni robotnicy. Od niedawna, nikt nie może mieć wątpliwości co do ewentualnego celu naszej podróży- nasz Mercedes Sprinter otrzymał nowe barwy!!! Być może, nowe malowanie nie jest zbyt udane, jednak od sobotniego poranka nie to jest największym problemem. Zazwyczaj utrudnienia w podróży pojawiają się po jakimś czasie- korki, wypadki, objazdy. W  naszym przypadku, podróż na dobre się nie zaczęła. Jeszcze w Warszawie, staliśmy się ofiarą kierowcy Tira, dla którego nowe barwy nie były wystarczająco widoczne i najzwyczajniej w świecie w nas przy*******ił!!! Nie bójmy się słów, tak właśnie było! Brzmi to trochę przerażająco ale w rzeczywistości było niewiele lepiej! Uszkodzony tylny zderzak i lampa postawiły wyjazd klubowym autem pod znakiem zapytania. Jednak szybkie ogarnięcie sytuacji przez kapitana zespołu Kubę Perzynę i szefa obsługi Tomka Sałajczyka zaowocowało piękną prowizorką z użyciem dużej ilości taśmy klejącej i nowej lampy dzięki czemu Sprinter był jak nowy. No, prawie jak nowy. W efekcie, z 5h opóźnieniem i nie otwierającymi się drzwiami do bagażnika wyruszyliśmy w stronę Ustronia. Na miejscu, czasu starczyło na krótką przejażdżkę przed zachodem słońca, tradycyjny carboloading, TV- check i spać.

      Następnego ranka, połączenia bólu gardła i kataru nie tworzyło najlepszego nastawienia przed startem. Całe szczęście pogoda tego dnia zapowiadała się na wspaniałą- od rana słońce i ani jednej chmurki na niebie. Jak się jednak później okazało- i to mogło być powodem do narzekań niektórych. Godzina 11- start! Od początku dość nerwowo, ponieważ pierwsze asfaltowe kilometry nie były selektywne. Wszystko jednak układa sie na pierwszym podjeździe w terenie. Od grupy odrywa się Mateusz Zoń a za nim podąża Piotrek Skarżyński i Karol Michalski. W takiej też kolejności jesteśmy na szczycie Równicy.Jednak później widać jak bardzo w tym roku poziom jest wyrównany, ponieważ z małymi przetasowaniami czołową grupkę stanowi prawie dziesięciu zawodników, do której dołączył po swoim standardowo nienajlepszym starcie- Maciek Jeziorski. Po pokonaniu większości dystansu, widzimy, że walka rozegra się niestety już o 2 miejsce, ponieważ z oczu znika nam długo widziany zawodnik Kross Racing Team. Przed ostatnim, rozstrzygającym podjazdem grupka pościgowa liczy 6 zawodników w tym 3 naszych, z którymi jedzie Paweł Urbańczyk, Szymon Biel i Bartłomiej Mijas. Niestety, na samym dole, skurcz eliminuje Piotrka z walki o najwyższe pozycje. Pogoda sprzyja takim sytuacjom. Żar leje się z nieba a podjazdy na otwartej przestrzeni, stają się przez to dodatkowo ciężkie. Momentami, nawet 45 % nachylenia! Odrywa się zawodnik Airbike teamu i na szczycie Karol i i Maciek są na 3 i 4 pozycji. Szybki zjazd, utrudniają zawodnicy z krótszego dystansu, których trzeba bezpiecznie ominąć. Nie  wiadomo skąd znalazł się jeszcze jeden zawodnik DSR teamu, który pędząc w dół wyprzedza naszych. Do mety 4 km po asfalcie. Finisz o 4 miejsce wygrywa Karol przed Maćkiem i Szymonem Bielem. Chwilę po nich dojeżdza zawiedziony Piotrek na 8 miejscu. Kuba Perzyna, zalicza upadek. Patrząc po wyglądzie jego kasku mogło by się wydawać, że bardzo poważny. Nic się jednak nie stało i Kuba melduje się na mecie 17 pozycji, będąc 4 zawodnikiem do generalki. Jak się później okazało, tego dnia nasza czwórka uzbierała najwięcej punktów i sporo odrobiła do głównych rywali czyli Velonews i DSR. Walka o zwycięstwo będzie zatem zacięta! Na 25 pozycji został sklasyfikowany Tomek Szala a w swojej kategorii zwyciężyła Gosia Mazurek!
Nasz samochód jednak chciał sprawić nam niespodziankę, odmawiając współpracy przed wyjazdem w drogę powrotną. Wszyscy po cichu liczyliśmy na przedłużenie pobytu w malowniczym Ustroniu jednak niemieckia technologia okazała się niezawodna i szczęśliwie wróciliśmy do domu! Do zobaczenia za 3 tygodnie w Głuszycy!
Karol
Relacja Kuby pod adresem:
2013-06-26T09:46:29+00:00 Lipiec 12th, 2011|Zawody|