Albert Karolonek

//Albert Karolonek
Albert Karolonek 2017-06-03T09:02:36+00:00
  • Albert Karolonek

Początki

Podczas mojego pierwszego wyścigu rowerowego  już w połowie trasy,  po 3 km,  byłem tak padnięty, że musiałem się zatrzymać i odpocząć  pod drzewem. Zdumiony patrzyłem, jak inne dzieciaki mnie mijają.  Miałem wtedy 12 lat i przed startem w Poland Bike wydawało mi się, że na rowerze radzę sobie całkiem nieźle. Ale podczas wyścigu przekonałem się, że muszę się jeszcze sporo nauczyć. Od razu zapisałem się do klubu kolarskiego UKK Huragan Wołomin. Do WKK trafiłem dopiero później.

Treningi

Od kilku lat – inaczej niż większość moich kolegów – trenuję głównie sam. To dlatego, że mieszkam na Białołęce, gdzie nie ma żadnej grupy WKK.  Plan treningowy rozpisuje mi Andrzej Michniak. Oczywiście, kiedy tylko mogę, biorę udział w zajęciach grupowych – na przykład tych z techniki. Wyjeżdżamy też razem na zgrupowania i zawody.

Kolarz górski

Gdyby ktoś mnie zapytał, jakie cechy powinien mieć kolarz górski, odpowiedziałbym, że przede wszystkim wytrzymałość. I nie tylko fizyczną – choć ta też jest  ważna – ale psychiczną. W tej dyscyplinie sukces buduje się małymi krokami. Jak ktoś się łatwo załamuje, mtb nie jest dla niego. Można ćwiczyć i ćwiczyć, a tu nagle wypadek czy kapeć krzyżuje nam plany. Miałem sporo takich sytuacji. Najgorzej było wtedy, kiedy na Mistrzostwach Polski w 2015 złamałem rękę. A byłem w znakomitej formie, z szansą na super wynik! I nic z tego nie wyszło. Wiele osób mówiło: „Ee, to już koniec Karolonka”. Ale ja się nie poddałem. Chociaż kontuzja ciągnęła się za mną rok.  Postanowiłem sobie, że wrócę do ścigania się. Ten wypadek zmotywował mnie do walki. Jak na to patrzę z perspektywy czasu – ważne doświadczenie.

Do listy cech kolarza górskiego dodałbym też umiejętność radzenia sobie ze stresem. I odwagę – bo często trzeba zaryzykować. Inaczej nie zrobi się postępów. Jednocześnie w parze z odwagą powinien iść rozsądek. Zanim się wykona trudny skok czy zjazd, trzeba trzeźwo ocenić swoje możliwości.

Przyda się też dystans do siebie. Bo nie każdy z nas będzie mistrzem świata. Znam wiele osób, które trenują z myślą o zostaniu profesjonalnym kolarzem. Ja nigdy tak nie miałem. Oczywiście, skoro uprawiam ten sport,  zależy mi, żeby jeździć na jak najwyższym poziomie. Ale robię to przede wszystkim dla przyjemności. Przyjemności z treningów, z zawodów, ze zdobywania nowych umiejętności.

Rodzice

Mi rodzice od początku byli zadowoleni, że trenuję.  I dumni, jeśli coś mi się udawało. Na przykład, gdy znalazłem się w czołówce w Polsce. Ale nigdy nie wywierali na mnie presji, nie pracowali nade mną, żeby poszedł na trening. Nie musieli, bo ja sam chciałem.  Widzę, że niektórzy rodzice na siłę posyłają dzieci na zajęcia sportowe.  W ten sposób tylko zniechęcają je do sportu.  Są też tacy, którzy bardzo się ekscytują sukcesami dzieci. Czasem za bardzo. Cieszę się, że moi mieli zdrowy stosunek.   

rocznik: 1998

Osiągnięcia

  • brązowy medalista MP 2016 w maratonie
  • uczestnik Mistrzostw Europy w 2016